Budowa prowadzona zimą ma kilka problemów, z których część jest oczywista — mróz, opady, ograniczenia technologiczne przy pracach mokrych. Jeden jest natomiast rzadko uwzględniany w harmonogramie, a kosztuje najwięcej: krótki dzień.
W grudniu w Polsce świta po siódmej, a zmierzch zaczyna się przed szesnastą. Realny czas pracy przy świetle dziennym to około siedmiu godzin, i to przy pochmurnym niebie znacznie mniej. Ekipa, która przyjeżdża o ósmej i traci pół godziny na rozstawienie, ma faktycznie sześć godzin efektywnej pracy zamiast ośmiu.
W skali sezonu zimowego to kilkadziesiąt godzin roboczych — czyli tygodnie opóźnienia.
Co mówią przepisy
Kwestia oświetlenia miejsc pracy nie jest pozostawiona uznaniu. Przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy przy wykonywaniu robót budowlanych wymagają, aby stanowiska pracy, pomieszczenia i drogi komunikacyjne były oświetlone w sposób zapewniający bezpieczne wykonywanie czynności.
W praktyce oznacza to kilka konkretnych wymagań: oświetlenie stanowisk pracy o natężeniu odpowiednim do wykonywanych czynności; oświetlenie dróg komunikacyjnych i przejść; zakaz prowadzenia prac przy niewystarczającym oświetleniu; a przy oświetleniu sztucznym — takie jego rozmieszczenie, by nie powodowało olśnienia ani rażących kontrastów.
Ten ostatni punkt jest w praktyce łamany najczęściej. Pojedynczy reflektor halogenowy ustawiony przy ścianie oświetla obszar tuż przed sobą i tworzy za nim strefę całkowitej ciemności, w której oko po olśnieniu nie widzi nic. Przy pracach na wysokości i przy otwartych wykopach to zagrożenie realne, nie teoretyczne.
Rodzaje oświetlenia i do czego pasują
Maszty oświetleniowe — konstrukcja na przyczepie lub na ramie, z wysięgnikiem podnoszącym oprawy na wysokość kilku–kilkunastu metrów. Oświetlają duży obszar z góry, co eliminuje ostre cienie i olśnienie. Przy większych placach budowy to rozwiązanie podstawowe. Wersje z własnym agregatem są niezależne od zasilania, co przy budowach bez przyłącza rozwiązuje dwa problemy naraz.
Naświetlacze na statywach — mobilne, tanie, przydatne do doświetlania konkretnych stanowisk. Wymagają rozstawienia w kilku punktach, żeby nie tworzyć stref cienia.
Balony oświetleniowe — źródło światła w rozpraszającej powłoce, dające światło miękkie i bezcieniowe w promieniu kilkunastu metrów. Rozwiązanie stosowane tam, gdzie olśnienie byłoby szczególnie groźne, oraz przy pracach w pobliżu dróg, żeby nie oślepiać kierowców.
Oświetlenie stanowiskowe — lampy przenośne, naświetlacze akumulatorowe, lampy nagłowne. Uzupełnienie, nie podstawa.
Oświetlenie dróg i przejść — często pomijane, a to na ciągach komunikacyjnych zdarza się najwięcej potknięć i upadków, szczególnie gdy podłoże jest oblodzone.
Zestawienie masztów, naświetlaczy i pozostałego sprzętu oświetleniowego, razem z agregatami, z których się je zasila, znaleźć można pod adresem https://wynajmijsprzet.com/zasilanie-i-oswietlenie/.
Rozmieszczenie: zasady, które eliminują cienie
Światło z góry i z dwóch stron. Pojedyncze źródło ustawione nisko rzuca długie cienie, w których pracujący nie widzi tego, co robi. Dwa źródła ustawione po przeciwnych stronach stanowiska, możliwie wysoko, dają oświetlenie równomierne.
Poza polem widzenia pracujących. Reflektor skierowany w stronę, z której nadchodzą ludzie, oślepia ich. Oprawy ustawia się tak, żeby światło padało na obszar pracy, a nie w oczy.
Uwzględnienie postępu prac. Ustawienie oświetlenia raz, na początku, przestaje działać, gdy front robót się przesuwa. Maszty i statywy trzeba przestawiać — i warto to zaplanować, bo nikt nie robi tego samoczynnie.
Oświetlenie awaryjne i oznakowanie. Wykopy, krawędzie, otwory w stropach, materiały składowane przy przejściach — wszystko to po zmroku znika. Oznakowanie odblaskowe i lampy ostrzegawcze są tanie i skuteczne.
Zasilanie i bezpieczeństwo
Oświetlenie placu to dodatkowe obciążenie, które trzeba uwzględnić w bilansie mocy. Maszt oświetleniowy z kilkoma oprawami LED pobiera zwykle od kilkuset watów do kilku kilowatów, zależnie od konstrukcji — znacznie mniej niż starsze rozwiązania metalohalogenkowe, co przy zasilaniu z agregatu ma bezpośrednie przełożenie na zużycie paliwa.
Kwestie, których nie wolno pominąć: oprawy i przewody w wykonaniu przystosowanym do warunków zewnętrznych; zasilanie przez rozdzielnicę z wyłącznikiem różnicowoprądowym; przewody prowadzone poza ciągami komunikacyjnymi albo w osłonach; stabilne posadowienie statywów i masztów, szczególnie przy wietrze — przewrócony maszt to uszkodzenie sprzętu i zagrożenie dla ludzi.
Przy oprawach starszego typu dochodzi kwestia temperatury obudowy. Halogenowe naświetlacze nagrzewają się do temperatur, przy których kontakt z materiałem palnym — folią, styropianem, płótnem — może wywołać pożar. Przy oprawach LED problem praktycznie nie występuje i to jeden z powodów, dla których wyparły starsze rozwiązania na budowach.

Rachunek, który warto zrobić
Koszt oświetlenia placu bywa traktowany jako pozycja dodatkowa, którą się tnie. Warto jednak spojrzeć na niego od strony czasu pracy.
Ekipa czteroosobowa tracąca dwie godziny dziennie przez dwa miesiące zimowe to około osiemdziesięciu roboczogodzin w skali brygady — a przy pracach rozliczanych ryczałtem oznacza to po prostu wydłużenie budowy o dwa–trzy tygodnie, z wszystkimi tego konsekwencjami: przesunięciem kolejnych etapów, przedłużeniem najmu zaplecza, opóźnieniem odbioru.
Do tego dochodzi jakość pracy. Prace wykonywane w półmroku — murowanie, zbrojenie, montaż — mają więcej błędów, a błędy wykryte później kosztują wielokrotnie więcej niż oświetlenie.
Warto też pamiętać o czymś, co nie mieści się w kalkulacji: zimowy plac budowy po zmroku, z wykopami i oblodzonymi przejściami, jest miejscem, w którym wypadki zdarzają się nieporównywalnie częściej niż latem. Oświetlenie jest tu najprostszym dostępnym zabezpieczeniem.